#2

LOGOG.png

Czy system się domyka pozbawiając nas tlenu?

Swoją przygodę z wirtualnym światem zacząłem już parę ładnych lat temu. Przez ten okres dane mi było obserwować oraz brać udział w wielu interesujących projektach, które do dzisiaj wspominam z dużym sentymentem. Jednak od pewnego czasu zauważyłem dość niepokojące zjawisko, które oddziałuje na cały mikroświat, a mianowicie brak nowych twarzy. Pragnę zauważyć, że w ostatnim okresie obserwujemy regres powstawania nowych państw, a jeśli już ktoś zdecyduje się założyć coś nowego, to jej założyciele są doświadczonymi mikronautami, dla których to po prostu kolejna przygoda. We znak daje się mocno brak yoyonacji, z którymi to niegdyś tak ochoczo walczyły pewne jednostki. Mowa oczywiście o państwach, które powstały na zasadzie, że jakiś nowicjusz nie poradził sobie w Sarmacji bądź innym dużym państwie, więc postanowił założyć swój własny kraj na jakimś darmowym hostingu pokroju fora czy pun. W takich projektach duża część osób zaczynała i pozwoliły im one poznać tajniki na jakich opiera się cały mikroświat. Niestety na chwilę obecną na tym poziomie mamy dziurę i dla tych bardziej złośliwych mówię, iż Abachazja już dawno temu stałą się pełnoprawną mikronacją, która jak na obecne warunki radzi sobie dość dobrze. Aktywności oraz ilości obywateli może pozazdrościć jej niejedno wiekowe państwo, co pokazuje, w którą stronę idzie mikroświat. Jeszcze parę lat temu państw na poziomie Imperium Abachazji było kilkanaście, które również leżały na kontynencie nordackim – Santania i Burgia, Klindia, Siedmiogród, Saksonia, Niemcy oraz wiele innych, których nikt nie zliczy. Byli obywatele państw wymienionych przeze mnie, na chwilę obecną zamieszkują największe polskie mikronacje, a przynajmniej ta część, z którą kontakt mi się nie urwał. Gdzie trafiła pozostała część, tego nikt nie wie – tak samo jak tajemnicą jest, co się stało z ludźmi z mnóstwa już upadłych innych krajów, które niegdyś biły rekordy aktywności.

Największą bolączką nie jest ilość aktywnych osób, bo ich liczba oscyluje na poziomie niecałych 300 osób, co nie jest tak tragicznym wynikiem, biorąc pod uwagę zapomniany fakt, że mikronacje stanowią jedność. No właśnie jedność, wszystkie państwa powinny stanowić jeden organizm i współpracować na wielu płaszczyznach. Niestety obecnie można zaobserwować tendencję izolacyjną, a przecież w chwili zagrożenia powinniśmy dobierać się w stada, bo taka jest nasza natura. Czym miałoby być to owe zagrożenie? Kryzysem. Jednak nad pojęciem kryzysu warto się zastanowić i postawić pytanie; czym on właściwie jest? Bowiem od samego początku mojej egzystencji w wirtualnym świecie jest o nim mowa. Dlatego bardzo długi okres czasu podchodziłem do tego pojęcia sceptycznie, ponieważ można nawet ironicznie powiedzieć, że ten kryzys trwa od czasu, kiedy to jeszcze komputerów nie było. Jednak w ostatnim czasie coraz bardziej zaczynam się przekonywać, że owy kryzys ma rzeczywiście miejsce, ponieważ brak nowych twarzy. Tak więc, najważniejszą kwestią nie jest ilość osób w mikroświecie, a przypływ nowych, ponieważ nadejdzie czas, kiedy weterani będą musieli odejść na zasłużony odpoczynek, a kto wtedy będzie pracował na ich emerytury i pchał dalej tę taczkę zwaną wirtualnym światem?

MW

 

Wywiad z Danielem von Wittem!

Markus Wettin: Chciałbym powitać serdecznie mojego gościa Daniela von Witta – byłego premiera Królestwa Dreamlandu, publicystę, kartografa, ekonomistę.

Daniel von Witt: Witam Pana Redaktora, witam Czytelników bardzo serdecznie.

Pierwsze moje pytanie będzie dotyczyć Królewskiego Instytutu Geograficznego, a mianowicie kiedy można się spodziewać aktualizacji ogólnej mapy mikroświata?

Na fanpage Królewskiego Instytutu Kartograficznego informowałem w grudniu ubiegłego roku, że zaktualizowana mapa Mikroświata pojawi się do końca 2015 roku. Z różnych względów nie było to możliwe, jednak sądzę, że z złożonej zapowiedzi aktualizacji mapy Mikroświata KIK wywiąże się w marcu tego roku.

Kilka dni temu powstało Bialeńskie Towarzystwo Geograficzne, może zechciałby Pan się wypowiedzieć na jego temat, bądź przekazać jakieś wskazówki “od kolegi po fachu”?

Bialeńskie Towarzystwo Geograficzne zdobyło popularność i zainteresowanie, a to najważniejsze w częstokroć żmudnej pracy geografa, szczególnie tej poświęcanej mapom. Przyzwoita liczba członków Towarzystwa oraz aktywny start pozwalają mi sądzić, że BTG na trwałe wpisze się w krajobraz mikronacyjnych organizacji tego rodzaju, zajmując wśród nich istotne miejsce. Projekty, którymi zajęło się już Towarzystwo pozwolą z pewnością bardziej przybliżyć społeczności wirtualnej wiedzę o Nordacie oraz ją jeszcze bardziej ucywilizować. Warto pamiętać, że rola geografa jest tutaj bardzo istotna i może przynieść bardzo wiele pozytywnych efektów. Towarzystwo podchodzi do realizacji swoich celów bardzo ambitnie i profesjonalnie, dlatego to, czego mógłbym radzić to stworzenie takiego warsztatu pracy, aby był on dostępny dla wszystkich członków Towarzystwa, by w sytuacji zaniku aktywności jednego z nich kolejna osoba mogła kontynuować jej dzieło.

Myśli Pan, że powstanie międzynarodowej organizacji będącej forum dla geografów oraz kartografów z różnych państw, w ramach której byłyby wydawane mapy, miałoby rację bytu?

Gdyby podejść do realizacji tego pomysłu jako do światowej federacji organizacji kartograficznych, w których zbierano by informacje, opracowania, mapy, realizowano konferencje naukowe, wymieniano się mapami, to sądzę, że odbyłoby się to z pożytkiem dla wszystkich tych organizacji, dla geografii mikroświatowej oraz dla samego Mikroświata.

Chciałbym przejść teraz do Królestwa Dreamlandu. Ostatnie miesiące dla tego państwa były dość niepokojące, a ostatnie dni również nie pozwalają patrzeć spokojnie w przyszłość, czy Dreamland szykuje się do jakiejś kontrofensywy pod względem aktywności?

Tak naprawdę najgorszy był zeszły rok, gdy wszyscy opadali już z sił, czego owocem była abdykacja Króla Marcina Mikołaja pod koniec roku. Zmiana na tronie spowodowała jednak konieczny nam w Dreamlandzie powiew świeżości. Wraz z nowym władcą przyszła nowa jakość i jak na nasze warunki znaczący podryw aktywności przełomu 2015 i 2016 roku. Dreamland żyje w względnej stabilności, gdyż zawsze są u nas jakieś solidne „plecy”, które zapewnią Królestwu przetrwanie, choć na ogół osób dających to oparcie nie widać zbyt wyraźnie w życiu państwa. Aktywność samego Dreamlandu podskoczy z pewnością w kolejnych miesiącach. Natomiast co do tego, czy patrzymy w Dreamlandzie spokojnie w przyszłość, chyba żaden kraj absolutnie spokojny o swoją przyszłość być nie może. Proszę jednak pamiętać, że w tym roku Królestwo Dreamlandu będzie obchodzić swoje osiemnaste urodziny! Ten wiek mówi sam za siebie.

Edward II panuje już od 8 grudnia 2015 roku, czy w Pańskiej opinii stanął na wysokości zadania?

Trudno jest mi wyrazić opinię o panowaniu mojego bezpośredniego przełożonego. Mogę jedynie zapewnić o tym, że JKM podchodzi do swej roli odpowiedzialnie, profesjonalnie i z pełnym zaangażowaniem. Znakomicie potrafi ważyć priorytety oraz motywować innych, w tym całe społeczeństwo do aktywności. Obecnie spoczywa na nim ogromny ciężar, gdyż Królestwo przechodzi przez kolejny okres przejściowy między Konstytucją z 2015 roku, a obecną Kartą Konstytucyjną, przez co to na Królu spoczywa większa część władzy. Wkrótce się to zmieni, dzięki czemu moja ojczyzna nabierze więcej rumieńców.

A czy ma Pan może informacje, czy jest planowana aktywizacja Kuriera Dreamladzkiego, który w ostatnich miesiącach pogrążył się w głębokim marazmie?  

Wszystko zależy od samych autorów. Jak powszechnie wiadomo redakcja Kuriera jest szeroka. Potencjalnie w jej skład może wejść każdy śmiałek, który zgłosi się ze swoim tekstem do Króla Edwarda II. On sam z racji pełnionych obowiązków nie pisze tak często, jak byśmy sobie tego życzyli, jednak jego oferta współpracy jest cały czas aktualna. Zatem drogi Czytelniku: zachęcam do aktywności na łamach Kuriera Dreamlandzkiego.

Odchodząc powoli od Dreamlandu i przechodząc do Bialenii, jak ocenia Pan realną szansę na zakrojoną na dużą skalę współpracę na linii Dreamland – Bialenia, czy obie strony mają wzajemnie sobie coś do zaoferowania?

Jak napisałem dla „w Bialenii” Republika Bialeńska jest takim promieniującym punktem na świecie, którego nie sposób pominąć przy większych ruchach własnej dyplomacji. Jak wiadomo Król Edward II jest „pasjonatem” dyplomacji, reprezentując w ten sposób zupełnie odmienny styl od izolującego się poprzednika, dlatego sądzę, że w niedługim czasie można spodziewać się informacji Korony na temat kierunków dreamlandzkiej polityki zagranicznej. Możliwe, że pojawi się tam Bialenia, jednak o tym, jaka współpraca jest realna między Ekorre a Wolnogradem zdecyduje również nowy Premier Królestwa, którego w najbliższych tygodniach wybierzemy, oraz oczywiście Prezydent Republiki. Dlatego druga część pytania powinna być skierowana właśnie do nich.

W ostatnim czasie przez Bialenię przewija się wielu gości zagranicznych, więc może spróbowałby Pan odpowiedzieć na pytanie, dlaczego ludzie tak ochoczo odwiedzają Bialenię?

Zapewne również przez luźny styl – wymieszanie profesjonalizmu z polotem, co zapewnia zwiększoną aktywność, która niejako „sama” przychodzi. Natomiast zwiększony ruch powoduje, że i gości będzie więcej i będą pojawiać się częściej, aby nic, co ich interesuje, nie umknęło w gąszczu postów, które mogą szybko być spychane w odmęty historii.

Zechciałby Pan może ocenić dotychczasową pracę naszego prezydenta, rządu oraz parlamentu, i nad poprawą czego w tej kwestii powinniśmy się skupić?

Jestem od tego daleki, po pierwsze ze względu na zajmowane stanowisko, a po drugie z powodu niedostatecznej wiedzy o Bialenii i działaniach jej władz, szczególnie, gdy nie są one skierowane na zewnątrz.

Ostatnio można usłyszeć coraz liczniejsze głosy, że nasze samorządy są za mało aktywne. Dzieląc się swoim doświadczeniem, może mógłby Pan coś poradzić w tej kwestii? 

Do satysfakcjonującego funkcjonowania samorządów potrzebne jest moim zdaniem państwo rozmiarów Sarmacji bądź Al Rajnu. Tylko w dużych społecznościach znajdzie się dostatecznie duża grupa ludzi (duża jak na warunki lokalne), która stworzy i pociągnie komunikację w samorządzie. Przeglądając wszystkie państwa wirtualne można natknąć się tylko na potwierdzenie tej prawidłowości, i tak np. samorządy bialeńskie będą aktywniejsze od samorządów dreamlandzkich, gdyż Bialenia jest liczniejsza od Dreamlandu i prościej jest jej zorganizować życie „na samym dole”. Na dodatek w państwach małych i średnich „dół” nie jest sprawą priorytetową. Jednej rady mogę udzielić, która w zasadzie jest uniwersalna: samorządy będą tętnić życiem, gdy będą krzewić interaktywne wydarzenia kulturalne.

Tradycyjnie zadam pytanie, czego Bialeńczycy mogliby się nauczyć od Dreamlandczyków i odwrotnie?

Bialeńczycy mogą się nauczyć przede wszystkim rezerwy wobec samych siebie, pokory, cierpliwości czy determinacji. Odnoszę to szczególnie do faktu, że od czasu do czasu narzekacie na małe wahnięcia aktywności in minus, przy czym i nawet przy takim wahnięciu jest ona na wysokim poziomie. Im Republika będzie starsza, czego z serca jej życzę, tym wahnięcia tego rodzaju będą zapewne częstsze i dłużej trwające. Należy więc takie sytuacje przyjmować do wiadomości, wzajemnie się pokrzepiać i funkcjonować dalej. Dreamlandczycy z kolei mogą się nauczyć od Bialeńczyków „rytmu”, przez który rozumiem powtarzalność czynności wykonywanych na forum, regularne uczestniczenie w dyskusjach, życiu państwa.

W takim razie czas już na ostatnie pytanie, czy chciałby Pan coś przekazać naszym czytelnikom?

Aby aktywnie uczestniczyli w życiu swoich mikronacji, bo Mikroświat potrzebuje tego jak nigdy dotąd.

Bardzo dziękuję za możliwość przeprowadzenia wywiadu i życzę dalszych sukcesów w karierze.

Dziękuję uprzejmie.

Felieton Juliette de Firenza o granicach dobrego smaku!

Bialeński rynek prasowy upomniał się o felieton. Jako, że nawet najnędzniejsze okazy na tym v-padole muszą się wypróżniać, tako przyjęłam wyzwanie. Zastanawiając się nad wyborem tematu, myśli nakierowane były jednotorowo – interakcje między tym co należy do sfery Internetu, a co do tej realnej.

Ktoś, kto jest pozbawiony empatii nigdy nie zrozumie, gdzie jest granica. Granica pomiędzy tym, co wolno, a czego nie. Interpretacji tego, czym jest mikronacja powstało prawdopodobnie tyle, ile jest mieszkańców mikroświata. Każdy swoją obecność tu kształtuje w indywidualny sposób. Jedno jest pewne – każdy z nas kreuje swoich bohaterów. Którzy odgrywają główną rolę naszego przedstawienia. Łatwo połknąć bakcyla i „popłynąć”. Realizować w zmyślonym świecie rzeczy, których realnie się nie robi. Pod kopułą niektórych z nas nieraz dzieją się alternatywnie przebiegające historie tych, które faktycznie miały miejsce. A tutaj? Po prostu opisujemy. Tworzymy fantastyczne historie. Dajemy osiągać apogeum możliwościom wyobraźni.

O ile zaletą mikronacji jest nieograniczona niczym możliwość działania, mniejsze prawdopodobieństwo wtopienia się w tłum niż w świecie realnym, o tyle kwestią problematyczną może być chęć pokazania mikroświatu swojej realnej postaci. Anonimowość. Całkowite oderwanie się od rzeczywistości. Możliwość przeniesienia się w inny świat.

Są przecież osoby, których nick = realne dane. Których awatar = realne zdjęcie. Ale są też osoby abstrahujące od tego schematu. Których realne dane zna tylko wąska grupa najbliższych znajomych. Znajomych z Internetów. I trzeba to uszanować. Mieszanina głupoty i zuchwalstwa zaciera tą granicę. Powoduje, że traci się wyczucie dobrego smaku.

Żyjemy w brutalnym świecie. Gdzie tak łatwo spowodować utratę i tak już niewielkiej umiejętności dostrzegania radości w czymkolwiek, a już na pewno nie w wyskoku polegającym na odkryciu kart. Publiczne obnażenie nie każdemu może się podobać. I ten niewątpliwy zawód. W sytuacji, gdy doznajemy rozczarowania. Rozczarowania z powodu zachowania osób, którym wydawało się, że pomimo wszystko można zaufać. Gdy intuicja zawodzi, cóż nam pozostaje? Podłe kopnięcie w tyłek.

Najgorsze jest jednak to – rozczarowanie. Zderzenie z rzeczywistością. Po próbie – zanim wszystko zaczęło być na wspak – zrozumienia. Uprzedmiotowienie. Traktowanie jak zabawkę. Gdy się znudzi, potraktowanie jak śmiecia. Wykorzystanie do własnych celów.

Łatwo wywieść kogoś na manowce. Jakie korzyści można wynieść z prześladowania kogoś? Tak, prześladowania. Nazywajmy rzeczy po imieniu. Obrzucanie błotem, grożenie realnymi konsekwencjami, śmiercią… za decyzje podejmowane przez nasze alter ego. Przez postać kreowaną w Internetach, przez zabawę, hobby. Jest takie powiedzenie, że tylko po kaczce wszystko spływa. Bardzo prawdziwe powiedzenie. Inwigilacja, pogwałcenie prywatności. Czy tylko na tak infantylne metody stać niektórych z nas?

Toż to bardzo łatwo znaleźć czyjeś dane, czyjś wizerunek. Portale internetowe, zrzuty ekranów z wideokonferencji. Każdy z nas może zgwałcić czyjąś anonimowość. Zachwiać poczucie v-bezpieczeństwa. Spowodować, że to, co dotąd traktuje jak zabawę, trzeba odbierać na poważnie. Ale jaki w tym cel? Co mi z tego przyjdzie? Jeśli ktoś będzie miał ochotę na ekshibicjonizm, z pewnością nie będzie się ograniczał. Celem v-egzystencji nie może być zniechęcanie innych tylko dlatego, że samemu spaliło się za sobą wszystkie mosty. To przykre, brutalne i nieludzkie.

Madame de Staël razu pewnego rzekła: „Im bardziej przyglądam się ludziom, tym bardziej kocham psy”. Przyznam, że ostatnimi czasy też tak mam. Szanuję swoją prywatność. Dopuszczam do niej osoby, którym ufam. Wykradanie zdjęć z portali społecznościowych, publikowanie, bezczelne groźby… Zagrywka poniżej poziomu. Droga po najmniejszej linii oporu. Niehonorowa, bez zasad, wbrew logice, obniżająca morale. Niełatwo już przewidzieć, dzięki czemu mogłaby mieć jakąkolwiek przyszłość, obojętnie już jaką…

Jul

Kącik poetycki…

MACIEJ KAMIŃSKI

„Do LMP”

Jeżeli miałbyś do wyboru,
Kolano zgiąć,
Na raz, dwa, cztery,
Albo,
Trumnę ojca opluć,
To z jaką prędkością,
Płyn by opadał?

Jeżeli miałbyś do zrobienia,
Pracę dla zbawienia,
Na raz, dwa, cztery,
Albo,
Podatników wściekłego wyklęcia,
To z jaką prędkością,
Dźwięk rozchodziłby się?

Jeżeli miałbyś do wypicia,
Wino trzyletnie,
Na raz, dwa, cztery,
Albo,
Bimber roboty domowej,
To z jaką prędkością,
Anioł stróż Twój by odwrócił oczy?

Ukochaj Benia,
On tak bardzo tęskni.

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s